Trwająca wojna między Azerbejdżanem a Armenią zagraża istnieniu wspólnot chrześcijańskich na Bliskim Wschodzie, ostrzegł były ambasador na wolności międzynarodowej wolności religijnej Sam Brownback i inni chrześcijańscy przywódcy podczas wtorkowej konferencji prasowej.
Oświadczenia Brownbacka zostały złożone zaledwie kilka dni po jego powrocie z podróży rozpoznawczej do Armenii z chrześcijańską grupą praw człowieka Philos Project.
Brownback, który jest katolikiem, nazwał inwazję islamskiego Azerbejdżanu na Armenię i trwającą blokadę regionu Górskiego Karabachu ostateczną próbą „oczyszczenia religijnego” narodu chrześcijańskiego.
„Azerbejdżan, przy wsparciu Turcji, naprawdę powoli dusi Górski Karabach” – powiedział Brownback. „Pracują nad tym, aby uczynić go niezdatnym do życia, aby ludność ormiańsko-chrześcijańska regionu została zmuszona do opuszczenia tego miejsca, tak właśnie dzieje się na miejscu”.
Ambasador dodał, że jeśli Stany Zjednoczone nie zainterweniują, „zobaczymy ponownie kolejną starożytną ludność chrześcijańską wypartą ze swojej ojczyzny”.
Brownback wezwał Kongres do uchwalenia „Ustawy o prawach człowieka w Górskim Karabachu”, aby „ustanowić podstawowe gwarancje bezpieczeństwa dla ludności Górskiego Karabachu”.
Zaapelował także do USA o przywrócenie wcześniej stosowanych sankcji wobec Azerbejdżanu w przypadku kontynuowania blokady.
Brownback powiedział, że chrześcijanie na Bliskim Wschodzie byli już wcześniej poddawani podobnym atakom. Jednak według byłego ambasadora tym razem czystka religijna jest „dokonywana przy użyciu broni dostarczonej przez USA i wspieranej przez Turcję, członka NATO”.
Armenia, wciśnięta między muzułmańskie narody Turcji i Azerbejdżanu na południowym Kaukazie, ma chrześcijańskie korzenie, które sięgają czasów starożytnych. Według raportu Departamentu Stanu USA z 2019 roku populacja to ponad 90% chrześcijan.
Konflikt o Górski Karabach trwa od czasu, gdy Armenia i Azerbejdżan, dawne terytoria sowieckie, zajęły te ziemie po rozpadzie Związku Radzieckiego. Po pierwszej wojnie o Górski Karabach w 1994 roku Armenia przejęła główną kontrolę nad Górskim Karabachem.
Napięcia między dwoma narodami po raz kolejny przerodziły się w otwarty konflikt zbrojny we wrześniu 2020 r., Kiedy wojska azerbejdżańskie ruszyły, by przejąć kontrolę nad spornym regionem. Otwarty konflikt trwał tylko około dwóch miesięcy, a Rosja wynegocjowała porozumienie pokojowe w listopadzie.
W wyniku konfliktu Azerbejdżan przejął kontrolę nad dużymi obszarami regionu. To pozostawiło jedyny punkt dostępu Armenii do Górskiego Karabachu, wąski pas ziemi zwany „korytarzem Lachin”.
Badanie opublikowane w Population Research and Policy Review szacuje, że podczas konfliktu w 2020 roku zginęło 3822 Ormian i co najmniej 2906 Azerów.
Dziś azerbejdżańska blokada korytarza Lachin, obowiązująca od grudnia, paraliżuje ormiańską infrastrukturę w Górskim Karabachu.
„Sytuacja jest niezwykle pilna i egzystencjalna” – powiedział Robert Nicholson, prezes Philos Project. „Jest to najstarszy naród chrześcijański, który po raz drugi w ciągu zaledwie mniej więcej stulecia stoi w obliczu możliwości ludobójstwa”. Miał na myśli śmierć do 1,5 miliona Ormian ponad sto lat temu w schyłkowych latach Imperium Osmańskiego, które Stany Zjednoczone uznają obecnie za ludobójstwo, co Turcja ostro potępiła.
Według Nicholsona, 500 ton sprzętu humanitarnego „nie może dostać się do Górskiego Karabachu z powodu blokady, jaką Azerbejdżan nałożył na ten region”.
„Od marca nie płynie gaz ziemny, a inne dostawy energii, [takie jak] elektryczność, są w najlepszym razie nierówne” – dodał Nicholson. „Rodziny zostały rozdzielone. Operacje zostały odwołane. 120 000 ludzi w [Górskim Karabachu] naprawdę desperacko potrzebuje pomocy”.
Chociaż większość doniesień medialnych na temat wojny ormiańsko-azerbejdżańskiej charakteryzowała ją po prostu jako spór terytorialny, zarówno według Brownbacka, jak i Nicholsona, konflikt jest bardziej konfliktem ideologicznym i religijnym.
„W rzeczywistości nie jest to tylko spór terytorialny” – powiedział Nicholson. „Chociaż istnieją kwestie terytorialne, postrzegam ten spór absolutnie jako spór wartości”.
Według Nicholsona „Ormianie nie proszą o wiele”.
„Ormianie, których spotkaliśmy, a spotkaliśmy wielu z nich, mieli dość minimalne wymagania” – powiedział. „Chcą żyć w swojej ojczyźnie i chcą to robić bezpiecznie”.
![]()
Ormianie są prześladowani od dawna.