Nowe ułatwienie dla potencjalnych gwałcicieli przyjęte przez hiszpańską lewicę w parlamencie z aplauzem.
Artykuł 41 ustawy trans: nowy podarunek hiszpańskiej lewicy dla gwałcicieli!
Ustawa przyjęta w ten czwartek przez Kongres Deputowanych (tekst można przeczytać tutaj) zawiera rozdział o sankcjach w tytule IV. Przypomnijmy, że art. 41 ustawy (w ostatecznym projekcie stał się 44-tym) pozwala na prawne uznanie mężczyzny za kobietę poprzez zwykłe zgłoszenie tego w Urzędzie Stanu Cywilnego. Punkt 3 tego artykułu stanowi:
„Korzystanie z prawa do sprostowania wpisu dotyczącego płci w żadnym przypadku nie może być uzależnione od uprzedniego przedstawienia opinii lekarskiej lub psychologicznej dotyczącej niezgodności z płcią wymienioną w akcie urodzenia, ani od uprzedniego modyfikacja wyglądu lub funkcji ciała osoby poprzez zabiegi medyczne, chirurgiczne lub inne”.
A zatem wystarczy, że mężczyzna zadeklaruje, że jest kobietą w Urzędzie Stanu Cywilnego, a nawet może zachować swoje męskie imię (pkt 4 przywołanego artykułu), aby prawnie był uważany za kobietę. Jest to kolosalny nonsens prawny, zwłaszcza biorąc pod uwagę to, na co wskazuje art. 46 w punkcie 2: „Sprostowanie rejestru pozwoli osobie korzystać ze wszystkich praw wynikających z jej nowego stanu”. Innymi słowy, wystarczy zmienić płeć wskazaną w Urzędzie Stanu Cywilnego, aby np. mieć dostęp do szatni i toalet zarezerwowanych dla kobiet, co wiąże się z ryzykiem, gdy mówimy o mężczyźnie podającym się za kobietę, ale zachowującym wszystkie męskie cechy płciowe.
Stamtąd przechodzimy do tego, co mówi artykuł 79.4 g). Co jest zaskakujące, to że fakt ten nie został poruszony przez większośc mediów głównego nurtu, być może z powodu nieznajomości tekstu lub nieznajomości konsekwencji z niego wynikających, albowiem przestępstwem jest:
„Odmowa, dostępu do obiektów, towarów i usług ogólnodostępnych, w tym mieszkań, jeżeli jest umotywowana orientacją i tożsamością seksualną danej osoby, ekspresją płciową lub charakterystuką płciową osoby ubiegającej się o usługę”.
Zgodnie z brzmieniem tego ustępu odmówienie dostępu do łazienki lub damskiej szatni mężczyźnie, który zarejestrował się jako kobieta, może zostać uznane za bardzo poważne wykroczenie, nawet jeśli nadal zachowuje swoje męskie imię i cechy seksualne w stosunku do osób, które zostały urodzonych Istnieje tu zatem poważny paradoks, że próba ochrony kobiet przed sytuacjami, które pociągają za sobą poważne ryzyko napaści na tle seksualnym, będzie podstawą do surowej kary dla osób lub firm, które ochronę takową będą chciały wprowadzać.
Zgodnie z art. 80 ustawy grozi to grzywną w wysokości od 10 001 do 150 000 euro. Jednocześnie kara dla “winnej” osoby lub firmy nie musi ograniczać się do grzywny, lecz mogłaby też oznaczać zamknięcie biznesu.
Ponadto art. 80 ust. 3 stanowi, że „z uwagi na podmiot naruszenia i obszar, na którym doszło do naruszenia”, można zastosować również inne środki, takie jak odmowa lub zawieszenie dotacji publicznych oraz zakaz dostępu do nich na okres trzech lat, a także „zakaz zawierania umów z administracją, jej autonomicznymi organami lub podmiotami publicznymi na okres do trzech lat”.
Niestety sprawy idą jeszcze dalej: prawo stanowi, że sankcje mogą prowadzić do zamknięcia zakładu „na maksymalny okres trzech lat, gdy sprawca jest odpowiedzialny za zakład”, w tym „zaprzestanie prowadzonej działalności gospodarczej lub zawodowej przez osobę odpowiedzialną na maksymalny okres trzech lat”. Innymi słowy, nie tylko zamknęliby zakład, ale nawet zakazaliby poświęcić się określelonej działalności przez założenie nowej firmy. A wszystko po to, by chronić kobiety.
![]()