Rząd Mołdawii upadł w piątek, i prozachodnia premier Natalia Gavrilita złożyła rezygnację po 18 miesiącach sprawowania władzy, okresie charakteryzyjącym się kryzysem gospodarczym i napięciami wywołanymi wojną na Ukrainie.
Gavrilita powiedziała na konferencji prasowej, że „nadszedł czas, abym ogłosiła swoją rezygnację” i powiedziała, że nikt nie spodziewał się, że jej rząd, wybrany latem 2021 r., „będzie musiał poradzić sobie z tyloma kryzysami spowodowanymi rosyjską agresją na Ukrainie”.
Prezydent Mołdawii Maia Sandu przyjęła rezygnację Gavrility i zapowiedziała, że będzie rozmawiać z klubami parlamentarnymi o ewentualnym uformowaniu nowego rządu.
„Dziękuję bardzo za ogromne poświęcenie i wysiłki, aby przewodzić krajowi w czasach tak wielu kryzysów” – napisała Sandu na Facebooku.
Według mołdawskich i rumuńskich mediów Sandu nominowała na stanowisko premiera Dorina Receana, swojego prozachodniego byłego ministra obrony.
Proeuropejska Partia Działania i Solidarności Gavrility zdobyła większość w wyborach w sierpniu 2021 r. Wraz z Sandu naciskała na przystąpienie do UE – kraj uzyskał w zeszłym roku status kraju kandydującego.
Rząd planował szereg reform związanych z przystąpieniem do UE, aby przyspieszyć ten proces, jednocześnie starając się zdywersyfikować dostawy energii dla kraju i zmniejszyć jego zależność od Rosji.
Mołdawia uzyskała niepodległość od Związku Sowieckiego w 1991 r., ale wąski pas kraju wzdłuż granicy z Ukrainą, znany jako Naddniestrze, nadal utrzymuje bliskie związki z Moskwą i domaga się autonomii od Kiszyniowa.
Wojska rosyjskie są również obecne w separatystycznym regionie, co zwiększa realia bezpośrednich i pośrednich gróźb ze strony Rosji.
Mołdawię dotknęło mnóstwo problemów, w tym rosnąca inflacja, brak bezpieczeństwa energetycznego i duża liczba ukraińskich uchodźców przedostających się do kraju.
Zagrożenia związane z wojną na sąsiedniej Ukrainie uwidoczniły się w piątek, kiedy rosyjski pocisk przeleciał przez mołdawską przestrzeń powietrzną.
Władze spotkały się też z powszechnymi protestami, organizowanymi przez partię prorosyjskiego polityka na uchodźstwie Iłana Shora. Kiszyniów twierdzi, że protesty były wspierane przez Kreml w celu zdestabilizowania prozachodniego rządu.
![]()
Jest to prawdopodobnie jedno z wielu dramatycznych wydarzeń w regionie.