Niemcy chcą polskiego rządu, który uzna niemieckie przywództwo i wdroży jego strategię wobec Rosji i Ukrainy – pisze polski konserwatywny polityk Marian Piłka.
Niemiecki pomysł zakończenia wojny na Ukrainie jest zagrożeniem dla bezpieczeństwa Polski, ponieważ jego celem nie jest pokonanie Rosji, ale jej ratowanie. Dlatego Niemcy tylko udają, że pomagają Ukrainie.
Szybki układ pokojowy kosztem Ukrainy nie tylko pozwoliłby Moskwie zachować twarz, ale także dałby Rosji czas na odbudowę potencjału militarnego i atak za kilka lat, kiedy USA w większym stopniu będą zaangażowane w teatr Azji i Pacyfiku.
Do podpisania szybkiego porozumienia pokojowego wystarczy jedynie ograniczenie zaangażowania Polski we wspieranie Ukrainy, dlatego Niemcy chcą polskiego rządu, który uzna przywództwo Niemiec i będzie realizował ich strategię wobec Rosji i Ukrainy. Stało się to w 2014 roku, kiedy ówczesny polski minister Radosław Sikorski groził Ukraińcom i zmuszał ich do kapitulacji wobec rosyjskich żądań, a kilka lat później Donald Tusk podziękował Berlinowi za „błogosławione” przywództwo w Europie.
Wykorzystanie Polski do prowadzenia tak haniebnej polityki pomoże też Niemcom zrzucić winę za planowany szantaż na Ukrainie na Polskę – wszystko po to, by ocalić wizerunek Berlina.
Ta polityka ma na celu utrzymanie Polski pod niemieckim butem. To niemiecka polityka ukryta za kurtyną działań UE, której celem jest zniszczenie polskiej polityki i zablokowanie możliwości polskiego rozwoju.
To przejaw mentalnego zniewolenia tych, którzy nadal popierają niemiecką politykę na szkodę Polski, jak np. blokowanie rozwoju polskiej energetyki jądrowej i rozbudowy portu w Świnoujściu czy niszczenie polskiej energetyki węglowej.
![]()