Rządząca konserwatywna partia Prawo i Sprawiedliwość zdecydowała się zaproponować zmianę konstytucji w celu ograniczenia immunitetu zarówno parlamentarzystów, jak i sędziów.
PiS zaproponuje posłom i sędziom ściganie za wszelkie domniemane naruszenia prawa i immunitet jedynie za wszelkie istotne konsekwencje podejmowanych przez nich decyzji ustawodawczych.
Obecnie usunięcie immunitetu poselskiego wymaga głosowania posłów Sejmu dla posłów lub Senatu dla senatorów. Zgodnie z nową propozycją posłowie nie mieliby już immunitetu za jazdę pod wpływem alkoholu, drobne kradzieże lub jakiekolwiek inne sprawy związane z postępowaniem karnym. Parlamentarzyści będą jednak nadal mieli immunitet za wszystko, co powiedzą w parlamencie, sposób głosowania i ustawodawstwo, które sponsorują, zarówno w trakcie, jak i po zakończeniu kadencji.
Zmiana konstytucji jest w Polsce notorycznie trudna. Każda propozycja musi zebrać dwie trzecie wszystkich posłów z kworum co najmniej połowy posłów obecnych i głosujących oraz większości senatorów. Jest zatem nie do pomyślenia, aby jakakolwiek propozycja mogła zostać uchwalona bez poparcia opozycji.
Pytany, czy partia rządząca konsultowała się z opozycją w sprawie ich propozycji, lider klubu Ryszard Terlecki powiedział, że partia rządząca jest przekonana, że opozycja poprze ograniczenie oczywistych nadużyć immunitetu. Był tez ogólnikowy w kwestii, dlaczego PiS proponuje zmianę w tej chwili, mówiąc tylko, że każdy moment jest właściwy, o ile propozycja jest starannie przygotowana.
Partia rządząca nie ma większości w Senacie. Wicemarszałek Senatu z partii rządzącej Marek Pęk zasugerował, że jednym z celów politycznych propozycji było zwrócenie uwagi na sprawę marszałka Senatu Tomasza Grodzkiego z liberalnej Platformy Obywatelskiej (PO). Grodzki odmówił rezygnacji z immunitetu. a Senat go nie uchylił, mimo że rzekomo przyjmował łapówki, gdy pracował jako starszy chirurg w szpitalu w Szczecinie. Zdaniem Pęka Grodzki był doskonałym przykładem nadużycia przywileju immunitetu poselskiego.
Lider opozycji Donald Tusk z Platformy Obywatelskiej powiedział, że nigdy nie opowiadał się za formalnym immunitetem poselskim i że posłowie powinni ponieść konsekwencje łamania prawa; uważał jednak, że propozycja ta jest zbyt blisko wyborów i powinna zostać wprowadzona dopiero w następnej kadencji parlamentu.
Inni politycy opozycji byli bardziej negatywnie nastawieni, twierdząc, że nie ufają PiS i nie zasiadają z partią rządzącą do debaty nad zmianą konstytucji.
![]()