Policja w Palm Beach na Florydzie otrzymała informacje, że uzbrojeni protestujący zwolennicy udają się w te okolice po nalocie FBI na dom prezydenta Donalda Trumpa w Mar-a-Lago, donosi The Daily Mail.
Policja powiadomiła Departament Szeryfa Hrabstwa Palm Beach i inne lokalne organy ścigania o tych pogłoskach po otrzymaniu ich w poniedziałek.
Protestujący zaczęli pojawiać się na ulicach przed Mar-a-Lago późnym popołudniem w poniedziałek po tym, jak Trump ogłosił, że FBI dokonało nalotu na jego posiadłość. Trump i członkowie rodziny przebywali w tym czasie w Nowym Jorku w Trump Tower.

Wywiad policyjny wskazał, że protestujący z odległych miejsc kierowali się do Palm Beach, a niektórzy mogli być uzbrojeni, jak podaje „Mail”. Oczekiwano, że przyjadą we wtorek.
W poniedziałek protestujący wymachiwali flagami popierającymi Trumpa i trzymali znaki na znak jego poparcia lub przeciwko administracji Bidena lub mediom głównego nurtu.
Również jeden z demonstrujących przeciwko Trumpowi został zauważony przez Mail.
Policja w Palm Beach powiedziała w oświadczeniu, że departament nie został wcześniej powiadomiony o nakazie przeszukania ani nalocie „ani nasz wydział nie pomagał FBI w wykonaniu nakazu rewizji”.
Trump i jego sojusznicy uznali nalot za polityczny przekręt przed listopadowymi wyborami do Kongresu i oczekiwanym ogłoszeniem przez Trumpa kolejnej kampanii prezydenckiej.
Departament Sprawiedliwości był cicho, ale uważa się, że cel nalotu jest związany z aktami, które według archiwów narodowych należą do rządu, a które według nich Trump lub jego doradcy nadal mają w swoim posiadaniu.
![]()