Według premiera Manasseha Sogavare’a chińska umowa wojskowa z Wyspami Salomona, która pozwoli na stacjonowanie chińskiej policji, wojska i broni w regionie, jest „gotowa do podpisania”.
Jego komentarze ujawniły się w ognistym przemówieniu do parlamentu 29 marca, gdzie walczący opolityczne życie premier próbował uzasadnić zbliżającą się umowę. Jego wystąpienie zwiększyło obawy opozycji, a także przywódców Australii i Nowej Zelandii.
Sogavare zaatakował krytykę „Umowy ramowej między rządem Chińskiej Republiki Ludowej (ChRL) a rządem Wysp Salomona w sprawie współpracy w zakresie bezpieczeństwa”, która to umowa otworzy Pekinowi drzwi do exportu policji, broni, a nawet wojennych statków z Chin na żądanie rządu Wysp Salomona.
„Uważamy, Panie Marszałku, że to bardzo obraźliwe, być napiętnowanym jako niezdolny do zarządzania naszymi suwerennymi sprawami” – powiedział 29 marca Sogavare, mówiąc, że jego rząd nie doświadczył żadnej presji ze strony „nowych przyjaciół” i nie ma zamiaru ustanawiać nowej, chińskiej bazy wojskowej na Wyspach Salomona.
Strony umowy wyciekły do Internetu 24 marca, wzbudzając obawy sąsiadów z Pacyfiku, a minister spraw zagranicznych Nowej Zelandii (NZ) Nanaia Mahuta udała się na Fidżi, aby omówić umowę z przywódcami Pacyfiku. Tymczasem premier Australii Scott Morrison rozmawiał z przywódcami Fidżi i Papui Nowej Gwinei.
Michael Shoebridge, dyrektor ds. obrony w Australijskim Instytucie Polityki Strategicznej, powiedział, że umowa ta może doprowadzić do „fundamentalnej zmiany sił” w regionie.
![]()
A premier Wysp Salomona mówi, że umowy z Chinami nie są powodem do zmartwień. Wcale!