Były prezydent i premier Rosji opublikował mapę sugerującą podział Ukrainy między sąsiednie państwa i wszystko to w ramach w ramach rosyjskiej ofensywy dezinformacyjnej i propagandowej.
Były prezydent Rosji Dmitrij Miedwiediew od kilku tygodni popada w agresywną retorykę wymierzoną w Ukrainę, Polskę i Zachód. Jego najnowsza prowokacja to mapa pokazująca wyrzeźbioną Ukrainę, z Rosją i Polską praktycznie pochłaniającą większość terytorium kraju.
Jest to powtórzenie sugestii wygłoszonej niegdyś przez skandalicznego polityka Władimira Żyrinowskiego, że Polska i Rosja powinny podzielić między siebie Ukrainę. Służy do prowokowania polskich nacjonalistów i wbijania klina między nich a Ukraińców.
Post Miedwiediewa na Telegramie przedstawia mapę, na której państwo Ukrainy sprowadza się tylko do obwodu kijowskiego. Wschodnia i południowa część Ukrainy mają stać się regionami Rosji. Zachodnia Ukraina ma stać się częścią Polski, a Rumunia ma zająć dwa regiony, a jeden region ma stać się nawet częścią Węgier.
Komentatorzy zauważają, że nic nie zostało przyznane głównemu sojusznikowi Rosji w konflikcie – Białorusi i jej dyktatorowi Łukaszence. Dziennikarz Tomasz Grzywaczewski nie mógł się oprzeć komentarzowi o sarkastycznej treści w swoim wpisie na Twitterze: „Konkluzja jest taka, że najlepiej być wrogiem Rosji, a nie sojusznikiem. Łukaszenkę pozostawiono do uschnięcia, nie dostając niczego za całe jego wsparcie.
Rzecznik koordynatora polskich służb specjalnych Stanisław Żaryn w swoim wpisie na Twitterze po raz kolejny oskarżył Miedwiediewa o wykorzystywanie kłamstw i dezinformacji w atakach na Polskę i Ukrainę.
„Dimitrij Miedwiediew po raz kolejny kłamie i bierze udział w atakach dezinformacyjnych na Polskę i Ukrainę, a także obraża zarówno Polskę, jak i prezydenta Ukrainy”, którego nazywa narkomanem.
„Posty Miedwiediewa to tylko kontynuacja permanentnej rosyjskiej dezinformacji” – napisał Żaryn.
![]()