
13 czerwca ukraiński doradca prezydenta Mychajło Podolak określił konkretną ilość zachodnich dostaw broni potrzebnych Ukrainie do „zakończenia wojny” i „wyrzucenia Rosji z Ukrainy”: 1000 haubic 155 mm, 300 systemów rakiet wielokrotnego startu, 500 czołgów , 2000 pojazdów opancerzonych i 1000 dronów.
W ostatnich tygodniach armia ukraińska poniosła ogromne straty w Donbasie, gdzie powoli zyskują przewagę wojska rosyjskie, choć również odnotowały znaczne straty.
„Sluchamy, co mówi Kijów”, powiedział anonimowy wysoki rangą urzędnik z Departamentu Obrony USA na spotkaniu Grupy Kontaktowej Ukrainy w Brukseli 16 czerwca. Rzeczywiście, negocjacje trwają – sprawy dyskutują wojskowi z 50 krajów aby wspólnie koordynować dostawy broni do Kijowa. Ale pomimo faktu, że, jak niedawno zauważyła sekretarz armii USA Christine Wormuth, Stany Zjednoczone poświęciły część swojej gotowości wojskowej na pomoc Ukrainie, ukraińscy przywódcy nie są w pełni usatysfakcjonowani.
Według ukraińskiej wiceminister obrony Anny Malyar, Ukraina otrzymała tylko 10 procent żądanej broni. W odpowiedzi minister obrony USA Lloyd Austin powiedział, że „kiedy walczysz, nigdy nie masz dość broni”.
Ale różnica między prośbami Ukrainy a tym, co otrzymuje, jest rzeczywiście uderzająca: zamiast 1000 haubic, o które prosiła Ukraina, 16 czerwca USA obiecały dostarczyć 18, a zamiast 300 wyrzutni wielokrotnego startu, o które prosiła, Ukraina otrzyma 10 (cztery). z USA, trzy z Wielkiej Brytanii i trzy z Niemiec).
Większość ekspertów zgadza się, że broń ta jest krytycznie niezbędna, aby Ukraina mogła dalej bronić się przed Rosją – zwłaszcza biorąc pod uwagę, że całe światowe dostawy ciężkiej broni sowieckiej (której do tej pory Ukraina używała do walki z Rosją) prawie zostały wyczerpane, a armia ukraińska, według jej dowódców, straciła 50 proc. sprzętu, jaki posiadała przed wojną.

W tej sytuacji przejście armii ukraińskiej na sprzęt zachodni jest nieuniknionym procesem, który faktycznie już się rozpoczął. Jeśli ukraińskie wojska nie otrzymają zachodniego sprzętu, jak to określił ukraiński minister spraw zagranicznych Dmitrij Kuleba, będą musieli „walczyć łopatami”.
Oczywiste jest, że haubice to broń, której Ukraina potrzebuje najbardziej. A ponieważ są one dość drogie, nowe przesyłki zwykle trafiają do mediów. Według danych z otwartego źródła, USA obiecały dostarczyć Ukrainie około 130 amerykańsko-brytyjskich haubic M777 (o wartości około 3 milionów dolarów każda), z których 100 jest już w użyciu. Ponadto Wielka Brytania, Norwegia, Kanada, Estonia, Włochy, Holandia, Francja, Słowacja i Niemcy dostarczyły lub obiecały dostarczyć haubice na Ukrainę.
Według Financial Times, kraje zachodnie wysłały (lub planują wysłać) na Ukrainę łącznie (lub planują wysłać) 250 haubic dużego kalibru. To więcej niż jakikolwiek kraj zachodni, z wyjątkiem Stanów Zjednoczonych, ma w swoim arsenale – ale według Kijowa to tylko jedna czwarta tego, czego potrzebuje Ukraina.
W przypadku większości krajów jedynym sposobem na zaopatrzenie Ukrainy w haubice byłoby sięgnięcie do ich własnych arsenałów (czego nie chcą robić z obawy przed narażeniem się na niebezpieczeństwo). Faktem jest, że na Zachodzie nie ma tak wielu ciężkich haubic; Na przykład Francja ma w swoim arsenale 76 samobieżnych haubic Cezar, z których ponad 30 zostało już wysłanych na Ukrainę. Jednocześnie, zgodnie ze strategicznym podejściem NATO do działań wojennych, wiele zadań, do których Ukraina wykorzystuje haubice, to zadania przeciwlotnicze; do których zachodnie haubice są nieodpowiednie.
Inaczej wygląda sytuacja w przypadku różnych broni. Ukraina ma mnóstwo pewnych rodzajów broni, a w przypadku innych deficyt jest jeszcze większy niż w przypadku haubic. Sojusznicy Ukrainy zalali ją przenośnymi systemami obrony przeciwlotniczej (MANPADS) i bronią strzelecką, ale nie wysłali ani jednego zachodniego samolotu ani czołgu.
Według szacunków Instytutu Gospodarki Światowej w Kilonii (IFW), Zachód udzielił Ukrainie miliardowej pomocy wojskowej. Na pierwszym miejscu w USA: na 6 czerwca Waszyngton obiecał dostawy o wartości 4 mld euro (4,2 mld USD), a do tej pory dostarczył 2 mld (2,1 USD). A jeśli liczyć militarną pomoc finansową i broń, to USA dały Kijowowi ponad 20 miliardów euro (21 miliardów dolarów). Na drugim miejscu jest Polska, która przekazała Ukrainie 1,5 mld euro (1,58 mld dolarów) na broń, a na trzecim Wielka Brytania z 1 mld euro (1,05 mld dolarów).
Potem (jeśli uwzględnimy obiecane dostawy) są Niemcy, które spotkały się z dużą krytyką za niedotrzymanie terminów – i które rzeczywiście dostarczyły tylko niewielką część tego, co obiecano. Pod względem tego, co faktycznie zostało dostarczone, Niemcy pozostają w tyle za Kanadą, Norwegią, a nawet Estonią i Łotwą. Z drugiej strony Niemcy dostarczyły więcej broni niż kraje takie jak Francja i Włochy, które spotkały się z dużo mniejszą krytyką.
Jeśli chodzi o udzielaną pomoc wojskową w stosunku do PKB każdego kraju, to według szacunków IFW najbardziej pomogły Ukrainie państwa bałtyckie i Polska.
Czy Zachód mógłby udzielić Ukrainie większej pomocy, gdyby chciał?
Opóźnienia w dostawach niekoniecznie są oznaką hipokryzji lub chciwości poszczególnych krajów zachodnich. Na każdy kraj w grę wchodzą co najmniej cztery czynniki:
- Strach przed sprowokowaniem Rosji do ataku nuklearnego (lub przed staniem się stroną samego konfliktu)
- Strach przed nadmiernym osłabieniem własnej armii (w przypadku nieprzewidzianego konfliktu zbrojnego)
- Obawa , że jeśli Ukraina odniesie zbyt duże sukcesy, walki mogą przekroczyć granicę na terytorium Rosji (co może sprowokować Rosję do ataku nuklearnego)
- Obawa, że jeśli Ukraina upadnie, najnowsza zachodnia broń, w tym broń wykorzystująca tajne technologie, może trafić w ręce Rosji
- Sekretarz Generalny NATO Jens Stoltenberg i zachodni przywódcy często mówili o swojej niechęci do przyłączenia się do konfliktu; dlatego celowo odmówili dostaw Ukrainie samolotów i czołgów w stylu zachodnim. Technicznie mogliby dać Kijowowi więcej, ale boją się prowokowania Rosji.
Przywódcy zachodni mogą też obawiać się okazjonalnych deklaracji ukraińskich urzędników, że planują odzyskanie Krymu lub zniszczenie Mostu Krymskiego. Stoltenberg wyraził nadzieję, że zachodnia broń pomoże Ukrainie „wypierać rosyjskie wojska z Donbasu”, ale nie sprecyzował, czy ma na myśli również samozwańcze Doniecką i Ługańską Republikę Ludową, których niepodległość oficjalnie uznaje Rosja.
Biorąc to wszystko pod uwagę, czy Ukraina ma jeszcze szansę na wygranie wojny?
Ze strategicznego punktu widzenia Ukrainie jeszcze daleko do porażki.
A kraje zachodnie, pomimo strachu przed eskalacją, nadal dostarczają broń w coraz większej liczbie. Mają też środki na zwiększenie dostaw w przypadku poważnego kryzysu na froncie – a Ukraina ma dość siły roboczej, by wyszkolić dużą liczbę żołnierzy do korzystania z nowej broni.
Jednocześnie nie są to jedyne czynniki, które zadecydują o ostatecznym wyniku wojny. Rosja obecnie dąży do zdobycia taktycznej przewagi i trudno przewidzieć, jak duże i agresywne będą jej kolejne ruchy.
![]()