Jak to? Możecie Państwo zapytać. To jest dość proste! Więc klikamy w mailu „Odpowiedz wszystkim”, a dziesięć lat później zaczynają się fale upałów! Widać tu od razu, że to robi sens — globalna chmura jest pełna filmików z kotami, a przechowywanie kodu, który umożliwił, że Mruczek śpiewał ludzkim głosem w milionowym załączniku do maila, wymaga wielkiego centrum danych. A gdy stare kopie się gromadzą, to te „ciemne dane”, na które nikt nie patrzy, piętrzą się. A serwery potrzebują prądu.
I w ten sposób docieramy do lewackiej dziennikarzyny z Guardiana, niejakiej Heleny Horton, która z całą powagę i przerażeniem przed globalnym smażeniem planety opowiada:
…badania wykazały, że zdecydowana większość danych przechowywanych w chmurze to „ciemne dane”, co oznacza, że są używane raz, a potem nigdy więcej nie są oglądane. Oznacza to, że wszystkie memy, dowcipy i filmy, którymi lubimy się dzielić z przyjaciółmi i rodziną, są gdzieś tam, siedzą w centrum danych i zużywają energię. National Grid przewiduje, że do 2030 r. centra danych będą odpowiadać za nieco mniej niż 6% całkowitego zużycia energii elektrycznej w Wielkiej Brytanii, więc walka ze śmieciowymi danymi jest ważną częścią walki z kryzysem klimatycznym.
Ian Hodgkinson, profesor strategii na Uniwersytecie Loughborough, badał wpływ ciemnych danych na klimat i sposoby jego ograniczenia. Odkrył, że 68% danych używanych przez firmy nigdy więcej nie jest używanych i szacuje, że dane osobowe komponują się w tę samą historię.
Wnioski? Proponujemy, aby wkrótce wynik oceny “kredytu społecznego” decydował za nas, ile wiadomości możemy wysłać miesięcznie i ile zdjęć możemy przechowywać.
![]()