Author:
Tak jak wielu innych Koreańczyków po dwudziestce, Chae-hee jest singielką i mieszka sama w małej kawalerce. Jako nauczycielka, po rozpoczęciu pandemii, całkowicie przeszła na nauczanie online, wszystko ze swojej małej przestrzeni mieszkalnej.
Rynek mieszkaniowy w Korei sprzyja takiemu układowi mieszkaniowemu. W rzeczywistości istnieje nazwa tego popularnego typu mieszkania, zapożyczona z angielskiego (원룸 – One-Room) dosłownie wymawiana jako „jeden-pokój”. Rozwiązanie to jest tak powszechne, że od 2020 r. odsetek jednoosobowych domostw domowych jest najwyższy w historii i wynosi 31,7%. To ilustruje znacznie większy problem społeczny, w którym kraj się pogrąża.
Dzisiaj Koreańczycy rzadko żenią się i wychowują dzieci.
W rzeczywistości w 2020 r. współczynnik dzietności w Korei spadł do 0,84, co czyni go najniższym ze wszystkich większych krajów na świecie i mniej niż o połowę niższym niż w Stanach Zjednoczonych (1,74). Oznacza to, że rodzi się mniej niż połowa potrzebnych dzieci, aby zastąpić obecną populację.
Chae-Hee, która wcześniej pracowała w przedszkolu, ubolewa, że „W Korei nie ma zbyt wielu dzieci. Szkoły znikają, a czasem sa po prostu łączone”.
W wielu krajach istnieją dwa czynniki, które spowalniają wpływ wskaźnika urodzeń na ogólną liczbę ludności: Po pierwsze, ogromna poprawa średniej długości życia oznacza, że ludzie przyczyniają się do ogólnej liczby ludności ponieważ żyją znacznie dłużej. Po drugie, wzrost liczby imigrantów (częsty w krajach silnych gospodarczo) wpływa również na całkowitą liczbę ludności kraju. Mimo to w przypadku Korei wskaźnik urodzeń spadł tak gwałtownie, że ogólna populacja już zaczęła spadać.
Co gorsza, według koreańskiego rządu, w ciągu najbliższych 50 lat przewiduje się, że ogólna populacja będzie się zmaleje – z 51 milionów do poniżej 38 milionów – bez żadnych oznak zwalniania upadku demograficznego.
Problemowi temu towarzyszy problem starzejącej się populacji. Obecna populacja osób starszych wynosi 14%, ale w ciągu najbliższych 20 lat prawdopodobnie wzrośnie do 40%. Oznacza to drastyczny niedobór młodych ludzi, którzy mogliby wspierać osoby starsze i wnosić wkład w ogólną gospodarkę. Chae-Hee wyjaśnia, że wiele osób starszych, po odmowie posiadania dzieci, teraz obłudnie wywiera nacisk na młodych ludzi, aby rozwiązali problem.
Dlaczego zatem Koreańczycy nie decydują się na wychowywanie dzieci?
W rzeczywistości istnieje wiele czynników wpływających na wybory przyszłych rodziców.
Po pierwsze, wiele osób po prostu nie jest w stanie utrzymać rodziny z finansowego punktu widzenia. Podczas gdy koreańska gospodarka dokonała naprawdę niezwykłego i historycznego skoku w drugiej połowie XX wieku (osiągnięcie znane jako „Cud nad rzeką Han”), ostatnie lata okazały się dosyć ciężkie. Nie tylko wzrost PKB znacznie zwolnił (nawet spadł podczas pandemii), ale nierówność ekonomiczna obniżyła podstawy klasy średniej. W rzeczywistości nierówność dochodów jest tak poważna, iż ponad 1 na 6 obywateli znajduje się poniżej granicy ubóstwa.
Dysproporcja ekonomiczna jest wyraźnie odzwierciedlona w cenach mieszkań. Na przykład dom o powierzchni 1000 stóp kwadratowych w Seulu kosztuje ponad milion dolarów. Jednak średni dochód wynosi tylko 32 960 USD (znacznie poniżej średniej w USA wynoszącej 64 530 USD). Podobnie jak w USA, Korea Południowa boryka się z problemem wykupywania wielu domów jednorodzinnych przez inwestorów korporacyjnych.
Według Chae-Hee: „W pokoleniu moich rodziców, jeśli ciężko pracowałem, mogłem kupić dom i zbudować rodzinę. Ale w moim pokoleniu trudno nawet myśleć o kupnie domu. W rezultacie coraz więcej osób zrezygnowało z samego małżeństwa”.
Te trudności finansowe są szczególnie dotkliwe dla kobiet, ponieważ zróżnicowanie wynagrodzenia ze względu na płeć w Korei Południowej (31,5%) jest prawie dwukrotnie większe niż w USA i jest największe wśród 38 krajów członkowskich OECD. Kraj jest historycznie zdominowany przez mężczyzn i pozostałości tego sposobu myślenia trwają do dziś, często w postaci dyskryminacji w miejscu pracy.
Po drugie, koreańskie oczekiwania społeczne są bardzo wysokie, a jedną z grup, która może być najbardziej poddawana presji, są znowu młode kobiety. Kulturowo oczekuje się, że oboje odniosą sukces w karierze i pobiorą się w wieku trzydziestu lat. Ale często są one wyceniane na rynku mieszkaniowym i nie są w stanie spełnić nierealistycznie wysokich oczekiwań społeczeństwa. Ten problem jest spotęgowany ciężkimi wymaganiami życia zawodowego, które często wypierają wymagania związane z wychowywaniem rodziny.
Chae-Hee opisuje duszną atmosferę ciągłej presji społecznej, „presji związanej ze statusem społecznym, posiadaniem dobrej pracy, uzyskiwaniem dobrych ocen” i doświadczeniem, że nigdy nie spełniamy tych wymagań. Stało się to tak powszechne, że wiele osób całkowicie wycofało sie towarzysko. Według niektórych szacunków nawet 40 procent młodych dorosłych po prostu całkowicie zrezygnowało z umawiania się na randki.
Niektórzy ludzie chcą po prostu uciec. Jak zauważa Chae-Hee: „przez długi czas w Korei kultura była zdominowana przez mężczyzn i istniała silna preferencja dla mężczyzn. Ale teraz, kiedy kobiety zaczęły pracować, ich status wyraźnie wzrósł”. Opisuje, że współczesne kobiety zajmujące się karierą często zastanawiają się, czy małżeństwo jest rzeczywiście takim życiem, jakiego pragną. W rzeczywistości nawet wiele par, które zawierają związek małżeński, niekoniecznie decyduje się na wychowywanie dzieci.
W książce Korea Południowa: Cena efektywności i sukcesu John Gonzales wyjaśnia, że „niektóre koreańskie pary uważają się za niezdolne do spełnienia tych społeczno-kulturowych oczekiwań i wolą nie mieć dzieci. Zostając rodzicami ryzykują, że nie będą w stanie sprostać tym wymogom społeczno-kulturowym i zapewnić niezbędne wsparcie finansowe swoim dzieciom.”
Rząd to zauważył, a prezydent Moon Jae-In ustanowił nawet różne zachęty pieniężne, aby pomóc rodzicom noworodków. Ale jest mało prawdopodobne, aby znacząco poprawiło to sytuację.
Kolejnym problemem, przed jakim stają przyszli rodzice, są negatywne wspomnienia z własnego dzieciństwa. Nie jest tajemnicą, że Korea jest bardzo surowa dla młodych. Uczniowie w wieku licealnym stoją przed ogromnymi oczekiwaniami związanymi ze szkołą, zwłaszcza oczekiwaniem na uzyskanie wysokich ocen na egzaminie wstępnym do college’u.
Jak opisuje Chae-Hee: „Kiedy byłem studentem, musiałem przebywać w szkole ponad 12 godzin dziennie, aby uczyć się do egzaminu wstępnego na studia. Robisz wszystko, co w twojej mocy przez całe życie, tylko po to, by zdać ten jeden test. Niestety, zawsze w wiadomościach pojawiali się studenci, którzy po zażyciu go popełnili samobójstwo. Z ich perspektywy, z powodu niskich wyników, ich życie straciło sens”. Jej osobiste doświadczenia znajdują odzwierciedlenie w liczbach, ponieważ Korea Południowa ma najwyższy wskaźnik samobójstw w OECD i jest główną przyczyną śmierci nastolatków.
Mówiąc najprościej, Korea Południowa nie jest dobrym miejscem do wychowywania dzieci.
Dla Chae-Hee – i dla wszystkich Koreańczyków – kryzys populacji nie jest tylko liczbą na wykresie. To rzeczywistość.
W tym momencie nie jest jasne, czy Korea może zmienić kurs. Ale jedno jest pewne – bez silnej klasy średniej, tanich mieszkań i systemu wsparcia społecznego, który wzmacnia wybór wychowywania dzieci,kryzys populacyjny może się tylko pogłębiać.
![]()
Większość krajów na zachodzie stoi w obliczu demograficznej zimy – niektóre szybciej niż inne.
I również w Chinach- https://www.msn.com/en-sg/news/world/china-s-millennials-are-shunning-marriage-at-alarming-rates-and-it-s-creating-a-nationwide-population-crisis-that-beijing-can-t-magically-fix/ar-AAWovVo?ocid=BingNewsSearch