25 października Japoński Sąd Najwyższy składający się z 15 sędziów uchylił ustawę stanowiącą, że osoby dokonujące transidentyfikacji muszą uzyskać formalną diagnozę „zaburzeń tożsamości płciowej”, a także przejść operacje „zmiany płci”, zanim będą mogły oficjalnie zmienić płeć w dokumentach rządowych, takich jak rejestry rodzinne. Ustawa uchwalona w 2003 roku wymagała, aby w przypadku osób pragnących oficjalnego uznania zmiany płci usunąć „oryginalne narządy rozrodcze”.
Bezimienny powód kwestionujący prawo po raz pierwszy złożył pozew w 2000 r., utrzymując, że „konieczność operacji stanowi ogromne obciążenie ekonomiczne i fizyczne oraz narusza konstytucyjną ochronę równych praw” po tym, jak wniosek o zmianę płci z męskiej na żeńską w rejestrze rodzinnym został złożony odrzucone przez sądy niższej instancji. Ustawa z 2003 r. weszła w życie w 2004 r. i stanowi, że „oryginalne narządy rozrodcze”, takie jak jądra i jajniki, muszą zostać usunięte chirurgicznie, aby wnioskodawca miał ciało „wyglądające na części przypominające narządy płciowe” pożądanej płci. Środowa decyzja nakłada na ustawodawstwo Japonii obowiązek zmiany tego prawa.
Sprawa z 2000 r. nie była pierwszym wyzwaniem dla prawa – zaledwie kilka lat temu, w 2019 r., Sąd Najwyższy Japonii uznał ustawę z 2003 r. za zgodną z konstytucją w odpowiedzi na sprzeciw złożony przez kobietę, która chciała formalnie zarejestrować się jako mężczyzna bez poddawania się wymaganym operacjom. W orzeczeniu z 2019 r. „Sąd Najwyższy stwierdził, że ustawa jest zgodna z konstytucją, ponieważ ma na celu zmniejszenie zamieszania w rodzinach i społeczeństwie, choć przyznał, że ogranicza wolność i może nie nadążać za zmieniającymi się wartościami społecznymi, w związku z czym powinien zostać poddany przeglądowi w późniejszym terminie”. Wydaje się, że zmiana ta zajęła zaledwie cztery lata – chociaż w międzyczasie sąd niższej instancji naruszył prawo i zatwierdził wniosek kobiety o zarejestrowanie się jako kobieta bez poddawania się operacji.
Grupy LGBT ogłosiły to orzeczenie jako znaczące zwycięstwo nad „tradycyjnymi paternalistycznymi wartościami rodzinnymi” japońskiego rządu i krok w kierunku pełniejszej „równości” LGBT. Japonia od dawna jest celem krytyki ze strony grup LGBT i rządów pro-LGBT, takich jak administracja Bidena, która wywarła presję na Japonię, aby wprowadziła specjalną ochronę dla osób identyfikujących się z LGBT i zalegalizowała „małżeństwa” osób tej samej płci.
Premier Japonii Fumio Kishida, przywódca rządzącej Partii Liberalno-Demokratycznej, ogłosił niedawno projekt ustawy mającej na celu promowanie zrozumienia LGBT, aby – według Kyodo News – „zaprezentować postęp w tej kwestii swoim rówieśnikom z G-7, podczas gdy kraj znajduje się pod rosnącą presją”.
Według Kyodo News:
Badanie przeprowadzone przez Organizację Współpracy Gospodarczej i Rozwoju pokazuje, że Japonia zajęła 34. miejsce na 35 krajów pod względem ustawodawstwa dotyczącego integracji osób LGBT w 2019 r., w porównaniu z 22. miejscem w 1999 r. W niedawnym zestawieniu wideo przekazów, 15 misji dyplomatycznych w Japonii, w tym misje Stany Zjednoczone, Europa i Australia wezwały rząd Japonii do podjęcia konkretnych działań w celu ochrony praw osób LGBT przed szczytem G-7.
Krótko mówiąc, Japonia była zmuszana do odejścia od swoich społecznie konserwatywnych wartości.
W decyzji Sądu Najwyższego kryje się więcej, niż mogłoby się wydawać. Wraz z usunięciem prawa wymagającego, aby ci, którzy chcą zmienić płeć, faktycznie podejmowali taką próbę – co wprawdzie jest niemożliwe – Japonia zmierza w kierunku „samoidentyfikacji”, w ramach której ludzie mogą po prostu zmienić swoją płeć przez zgłaszanie intencji. Konsekwencje polityczne tego są nieuniknione: mężczyźni podający się za kobiety mogą uzyskać dostęp do kobiecych przebieralni i łazienek; mężczyźni podający się za kobiety mogą być zamykani w więzieniach dla kobiet z w pełni funkcjonującymi narządami płciowymi, co naraża kobiety na ryzyko; mężczyźni mogą w zasadzie uzyskać dostęp do dowolnej kobiecej przestrzeni na własne życzenie. Orzeczenie to oznacza, że nawet termin „transpłciowy” jest w dużej mierze pozbawiony znaczenia – w zasadzie oznacza teraz „cokolwiek powiem, to musi być zaakceptowane”.
To oczywiście jest ostatecznym celem ruchu LGBT: wyeliminowanie obiektywnej prawdy na rzecz „mojej prawdy”. Należy wyeliminować wszelkie granice – te wokół małżeństwa, wokół seksu i wokół rodziny. Wszystkie kraje, które nadal trzymają się tradycyjnych wartości, muszą stać się takie jak my.
![]()